Kartoteka Nocy

Psy szczekają, a karawana jedzie dalej...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
O pastylce tylko tym razem. Ale i tak jest fajnie. Ogólnie to:
SZYMBORSKA JEST OK.


PROSPEKT

Jestem pastylka na uspokojenie.
Działam w mieszkaniu,
skutkuję w urzędzie,
siadam do egzaminów,
starannie sklejam rozbite garnuszki -
tylko mnie zażyj,
rozpuść pod językiem,
tylko mnie połknij,
tylko popij wodą.

Wiem, co robić z nieszczęściem,
jak znieść złą nowinę,
zmniejszyć niesprawiedliwość,
rozjaśnić brak Boga,
dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
Na co czekasz -
zaufaj chemicznej litości.

Jesteś jeszcze młody (młoda),
powinieneś (powinnaś) urządzić się jakoś.
Kto powiedział,
że życie ma być odważnie przeżyte?

Oddaj mi swoją przepaść -
wymoszczę ją snem,
będziesz mi wdzięczny (wdzięczna)
za cztery łapy spadania.

Sprzedaj mi swoją duszę.
Inny się kupiec nie trafi.

Innego diabła nie ma.


Dobre, c'nie?
20.10.2011 o godz. 19:20
Ciężko czasem coś opisać. Mogłabym Wam to pokazać.

Dyskoteka, szum, alkohol, masa alkoholu. Taniec. Gwałt na tylnim siedzeniu samochodu. 2 tysiące za zabieg. Ona w krótkiej, ściuchanej spódniczce, wychodzonej bluzce ze słabego materiału odsłaniającej niewielkie wybrzuszenie. Ono rośnie, czuje, jest. Zabita dechami wiocha, szklanka mleka na śniadanie. Są jednością. Ale to brzydki świat, ono. A 2 tysiące za zabieg, to nie majątek.


Zostaje pustka, ogromna pusta. Dziura w brzuchu.


08.03.2011 o godz. 19:45
Jaka to jest fajna sprawa, to pojęcia nie macie.

WIĘZY KRWI

Mark Twain, wybitny pisarz i humorysta, rozmawiał raz z pewnym Francuzem, który chcąc być dowcipny, powiedział:
-Jeżeli przeciętny Amerykanin się nudzi, zawsze może spędzić interesująco czas badając, kim był jego dziadek.
-Natomiast Francuz w tej samej sytuacji- odparł Twain- może się zająć badaniem problemu, kto był jego ojcem.

CHUDY LITERAT

Wybitny pisarz Ernest Hemigway był kilkakrotnie żonaty. Gdy po raz pierwszy wstępował w związek małżeński, nie miał jeszcze ani sławy, ani majątku, a za swoje utwory otrzymywał bardzo skromne honoraria. Podczas wesela ktoś pochwalił pannę młodą:
- Jest bardzo ładna- powiedział- a jej sukni to prawdziwy poemat!
- Nie! - zawołał oburzony pisarz. - To dwadzieścia poematów, trzydzieści opowiadań i cały dramat.

PROPOZYCJE

Na pewnym przyjęciu Rothschild (znany milioner) zwrócił się do Tristana Bernarda:
- Mówiono mi, że pan jest bardzo zabawny. Czy zechciałby mnie pan zabawić?
- Ja zaś słyszałem, że pan jest bardzo bogaty. Czy zechciałby pan podarować mi pięćset milionów funtów?

KARA

Kiedy paryski Panteon miał ponownie stać się kościołem, chciano wyrzucić stamtąd prochy francuskiego filozofa Woltera.
- Zostawcie go- powiedział wówczas król Ludwik XVIII - on będzie aż nadto ukarany, słuchając codziennie mszy świętej.

OSTRZEŻENIE

Młody literat poprosił słynnego w swoim czasie dramaturga Eugene`a Scribe`a aby zechciał przeczytać i ocenić jego sztukę.
Scribe czytał ją kilka minut, a kiedy oddawał, rzekł:
- Kochany kolego! Radzę wystrzegać się pisania głupstw przynajmniej tak długo, dopóki nie stanie się pan sławnym.

ZNAWSTWO

Lizjasz napisał dla jakiegoś podsądnego mowę. Ten wziął ją, przeczytał kilkakrotnie i przyszedł do niego zmartwiony, mówiąc że przy pierwszym czytaniu wydała mu się nadzwyczajna, ale przy powtórnym i następnym zupełnie słaba i nieskuteczna,
Lizjasz zaś się roześmiał:
- A czy ty masz zamiar wygłosić ją przed sędziami więcej niż jeden raz?!

! ! !
06.09.2010 o godz. 19:19
Trylogia pana Scotta Westerfelda (Brzydcy, Śliczni, Wyjątkowi) nie jest może jakaś strasznie tragiczna, ba świat przedstawiony jest tworzony bardzo dokładnie, u podstaw wręcz, przy czym wiele elementów całkiem ciekawie wygląda (doskolotki mnie urzekły;) a jednak.. Już po niecałym miesiącu zaczęłam zapominać imiona bohaterów, ich zwyczaje, słówka których nadużywali, a mnie tak wkurzały..;)
Do tego, cholernie to wszystko ekologiczne, zdrowe, fajniusie.
Do lat 18, bo umrzycie ze nudów.

Wstrętne okładki to nie wstawiam :)
04.09.2010 o godz. 16:40
Ogólnie to nasz bohater wszystkim współczuje, wszystkich rozumie, ze wszystkimi się solidaryzuje.. Chodząca empatia, cholera jasna.
A miało być tak buntowniczo i wulgarnie. Lekki zawód co do treści (taka dziecinada ciut ciut), ale sama proza jako taka dobra, łatwo przyswajana, w sam raz na jakiś nudny, deszczowy wieczór.



29.07.2010 o godz. 12:34
Przychodzisz o 2 w nocy z imprezy, pierwsze co myślisz przekraczając próg domu- 'Alicja!' i cholera nie zaśniesz jak nie skończysz. Ledwo rano roztworzysz ślepia- Aaalicja i Ciemmmny Lasss' i niech Ci głowa napierdala, oczy same się zamykają prosząc o 'jeszcze minutkę', TO jest silniejsze.
Dobrz, że przynajmniej krótkie, bo wykończyć by się można.

Dobre, dobre, bardzo dobre, jak śpiewali w Arce Noego.

Jacek Piekara autor, przy okazji odkryłam że nie 'Piekarski'.




27.06.2010 o godz. 13:41
Podniosłe, uroczyste, wzruszające. Na końcowej scence, uroniłam kilka łez (dobra, ryczałam jak bóbr). Ogólnie od czasa, do czasa lubię się tak infantylnie (tak, bo to było cholernie dziecinne) poruszyć. Tusz wodoodporny wypróbować..;)


10.06.2010 o godz. 17:26
I 'Coś się kończy coś się zaczyna'
Polecam, polecam jeszcze raz polecam.

Nie wiem dlaczego, ale kiedyś bardzo nie lubiłam fantasy, s-f, horrorów, książek detektywistycznych (no tych ostatnich to do dziś nie trawie) i wszelkiego rodzaju 'odrealnienia'. Bolały mnie na siłę domazywane niebezpieczne sytuacje, potwory typu smok Wawelski, rozpętywane burze w najtragiczniejszych momentach itp, itd. Nie przeczę, że trafiałam na szmiry, jednak coś się we mnie w tej dziedzinie zamurowało.

Serdecznie porozklejała mnie ta składanka Sapkowskiego.

Co do samych opowiadań- chciałabym zwrócić szczególną uwagę na 'Kota z Cheaster'. 'W leju po bombie' (jako że nie lubię opowiadań o tematyce wojennej) też bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. 'Muzykanci' usilnie się dopraszają (znaczy tłuką mi się po łbie), to a co tam, niech mają.




10.06.2010 o godz. 17:16

Pierwszą książką jego autorstwa, która trafiła w moje ręce byli 'Zaklęci'. I powiem Wam szczerze, to było naprawdę dobre. I nawet jeżeli zasadniczy wpływ na to, że mi po przeczytaniu, ze ścian wynurzali się chorzy psychicznie mordercy, było to że miałam wtedy 14 lat, to nic nie zbije efektu. Wciąż oczyma wyobraźni widzę pogrążoną w ciemnościach klatkę schodową, wydęte betonowe wargi i puste oczodoły.
Druga z kolei 'Ciemnia' była już o klasę gorsza, 'Powrotu Wojowników Nocy' nawet nie doczytałam.

Podsumowując: nie jest źle, ale przyrównując do choćby dzisiejszego seansu z Sapkowskim.. (o którym w następnej notce), no to dobrze też nie.


21.05.2010 o godz. 23:34
Rafał Staniszewski

* * *
Psu Pluto

znałem kiedyś człowieka
napierdalał głową w ścianę
krzycząc
muszę to poczuć!
muszę!
co?
że żyjemy w zdeterminowanym świecie?
Czy w aureoli migoczących
gwiazdek jasnowidzenia chciał się olśnić
i czy zaprzestać
czy rozpierdolić czoło
o ściany absurdu

no
ale gwiazdki
gwiazdki są tym
dla czego
warto napierdalać głową w ścianę



Za napierdalanie, towarzysze! Za napierdalanie.
17.04.2010 o godz. 14:08
Ostatnio jakoś tylko o miernych bzdetach było, w gwoli urozmaicenia, a też polecenia czegoś o klasę lepszego- Marek Hłasko. Twórczość mnoga, a zarazem szybka i łatwa w przyswajaniu, gdyż nasz bohater lubował się w krótkich acz treściwych opowiadaniach.
Żeby tylko i wyłącznie skupić się na jego wspaniałej osobie, walnę Wam tu jego fotkę, nie wymieniając przy tym ani jednego tytułu z tych jego cacydzieł.






No dopra, macie jeszcze linka do poczytania.
http://chomikuj.pl/ParsivAL418?fid=101819153

Amen.
17.04.2010 o godz. 13:50
Śmierdząco.

Rodzinne piekło; metodyczne, przypominające tresurę bicie; nieznośna opowieść o zabryzganym, zniekształconym wypaczeniami, beznadziejnym świecie dzieciństwa;
bla bla bla, ple ple ple, gówno czy tam gnój, prawda.

Książka cholernie przegadana, nudna, no nudna, i chyba nic bardziej twórczego nie wymyślę. Tym bardziej, że szukając cytatów z okładki, trafiłam na to:

http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=48038

I sorka, ale lepiej, bardziej, mocniej nie umiem ;)
25.03.2010 o godz. 16:02
'Wyznania' to jedna z tych książek, które dotarły do tak dużej gamy odbiorców, tylko i wyłącznie dzięki ekranizacji. Trochę to smutne, ale chyba w tych czasach dość normalne.

Co do samej treści. Chyba największą jej zaletą, jest klimatyczność i sam obszar w którym akcja się rozgrywa (czasem to już się rzygać chce od tych londyńskich medival stritsów). Temat też, dość świeży, poza tym zawsze lubiłam kulturę dalekiego wschodu.
Spoko loko, gra muzyka.
25.03.2010 o godz. 15:36
Jedna z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność przeczytać w czasach, kiedy się jeszcze budowało bazy..;) Na pewno ze względu na młody wiek, nie mogłam zrozumieć wszystkiego. Jednak to co zrozumiałam, pozwoliło mi inaczej spojrzeć na literaturę. To było moje pierwsze zetknięcie z prawdziwą prozą, prozą zdumiewającą i straszną. Owiana nutą niedomówień cielesność w połączeniu z kultem zła, odkrywała rejony, o których wcześniej bałabym się myśleć.

Może bez patosu, towarzyszącego z reguły rozpamiętywaniu dawnych czasów: kompletne zepsucie, demoralizacja i ZUO.

Polecam.
17.03.2010 o godz. 21:28
Samo, of course.
Chciałam przejść od razu do następne pozycji (usunęłaś się notko, to masz za swoje), ale przypomniała mi się myśl przewodnia tego co robię.. i postanowiłam wrócić.
'Kwiat Pustyni' opowiada historię somalijskiej kobiety, która po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa (gwałt w wieku 4 lat, obrzezanie w wieku 6), przed perspektywą zostanie żoną jakiegoś dziadzia, w wieku 12 lat ucieka z domu. Dalej, też jest różnie. (...) Zostaje supermodelką.
Wiem, to nie fair, ale po dość wynaturzonym i myślę, że ciekawym początku, z każdym rozdziałem jest lepiej i lepiej. I nie że nie lubię happy endów, (dopra, nie przepadam ^^), ale to było lekkie przegięcie.
Autorką, a zarazem główną bohaterką (historia oparta na faktach) jest Waris Dirie.


Na okładce, właśnie ona.
17.03.2010 o godz. 20:47
Cholera, same cudzysłowy w tym tytule. Aż brzydko wygląda, ale to może nawet dobrze, od początku oddaje treść. Głupią, banalną, przesłodzoną, bez wyrazu. Taki zdrowy, pokemoński rzal.
Nie wiem jakie zuo, podkusiło mnie by wyciągnąć ją z biblioteki, ale to musiało być jedno z tych naprawdę ZUYch
Kończę, bo szkoda pikseli na takie gówno.
06.03.2010 o godz. 19:38
Chizes, jak ja dawno nie smęciłam.
Do życia przywróciła mnie Doris Lessing i jej 'Piąte dziecko', geniusz prozy, po którym w gardle staje.. akurat w tym wypadku tylko wielka gula, która jeszcze kilkanaście minut po odłożeniu książki nie pozwala mówić. Bo chyba po czymś takim, nawet nie bardzo jest co. Pełna tajemniczości, 'dominującej atmosfery sennego koszmaru' (jak to napisał, któryś z recenzentów) nie daje o sobie zapomnieć.
W 2007 uhonorowana Literacką Nagrodą Nobla (razem z kontynuacja, może już nie tak wyśmienitą, ale także na pewno wartą przeczytania- 'Podróżą Bena').

A co mi tam. Dla takiej książki można i okładkę walnąć ;)


06.03.2010 o godz. 19:08
Książka bardzo wymowna, poruszająca, wzbogacona o świetne cytaty i anegdoty. Czytałam już ze 3 razy i mogłabym tak w kółko, za każdym razem odkrywając kolejny wymiar treści. Sama fabuła, jak to fabuła- nie ma takiej, która nie byłaby podjęta w jakimś innym dziele, (jak to ktoś mądry powiedział: 'Książki opowiadają jedne o drugich'), tak i tu mamy wszystko, co było, będzie i być powinno.

Cytaty, cytatki, cytaciki.

'Bałam się od początku. Wszystkiego.
Wiem, że się dziwisz.
Wszyscy zawsze mówili, że tak dzielna ze mnie dziewczynka.
Potem dziewczyna.
Potem kobieta.
Że odważnie zabieram głos, że podejmuje wyzwania. Ze wszędzie mnie pełno.
A nawet sama schodzę do piwnicy w wielkim zaszczurzonym bloku.
Wierz mi, to jest najlepszy sposób, żeby ukryć strach. Byś taką, hej, do przodu.
Żeby nikt się nie domyślił.'
***
'Skręciłam w prawo na rozstajach dróg w lesie. Zawsze, jak nie wiem gdzie iść idę w prawo. Oczywiście w ten sposób mogę zrobić duże koło, ale wolę koło nić nic.'
***
'Potem, co prawda, jak on mnie kopał i leżałam twarzą na dywanie, udawałam że mnie nie ma, żeby jeszcze kopnął tylko raz, no może dwa, bo jak się nie będę ruszać, to jaka będzie przyjemność z tego kopania, że kawy w domu nie było, leżałam cichusieńko na tym dywanie i w ogóle się nie ruszałam, i rzeczywiście , kopnął tylko trzy razy, a potem mnie zostawił, jeszcze tak chwilkę leżałam, to był właśnie ten moment, żeby Tamten mnie ocalił. Ale go nie było.'
01.12.2009 o godz. 16:06
'W głowie rodzi się myśl o buncie. Do tej pory przestrzegałam posłusznie naszych tradycji: zostałam obrzezana, przymuszono mnie do wyjścia za mąż i uprawiania małżeńskiego seksu. Zaczynam jednak mieć tego serdecznie dosyć'

Książka o walce kobiety przeciwko strasznej tradycji obrzezania, o zdrowie i honor afrykańskich kobiet.

Może pod względem stylistycznym nic specjalnego, jednak warto zapoznać się z jej treścią, gdyż obok wątku jednostki, kryje się masa ciekawych, niejednokrotnie wstrząsających informacji.
16.11.2009 o godz. 20:44
'Spisu osób nie podaję. "Bohaterem" sztuki jest człowiek bez określonego dokładniej wieku, zajęcia i wyglądu. "Bohater" nasz często przestaje być bohaterem opowiadania i zastępują go inni ludzie, którzy są również "bohaterami". Wiele osób biorących udział w tej historii nie odgrywa tu większej roli, te, które mogą odgrywać główne role nie dochodzą do głosu lub mają mało do powiedzenia.'

BOHATER
Widzi pani, ja pani powiem wszystko. Powiem więcej, niż pani potrzebuje do swojego wywiadu. Niech pani to wszystko wydrukuje. Wszystko. Nie będę opowiadał o przeszłości ani o zamiarach na przyszłość. To właściwie nie istnieje. Ale najważniejsze jest to co dzieje się ze mną w danej chwili. w tym wypadku interesuje panią moja osoba, co?
DZIENNIKARKA
Oczywiście, pan jest najważniejszą osobą, jeśli chodzi o ten wywiad, przecież ten wywiad jest właśnie o panu.
BOHATER
No, jeśli to naprawdę wywiad o mnie, to ja powiem prawdę. Powiem co czuję i co myślę. Co się ze mną dzieje. Ja widzi pani, leżę.
DZIENNIKARKA
Słucham pana.
(...)
BOHATER
Widzi pani, jestem zbyt prymitywny. Wszystkie nieporozumienia między mną, a światem wywodzą się z tego, że jestem prymitywny i chcę poważnie traktować życie. Taki byłem, bo teraz to nie wiem jaki jestem. Podobnie jak większość ludzi. A już najgorsi są ci, co o tym myślą. Przeklęta gadanina, gdyby ludzkość razem ze mną zamknęła na wieki olbrzymią jadaczkę. Niech te dwa miliardy umilkną na jeden dzień i wszystko odzyska swój blask. Ze słowami jest o wiele gorzej, niż się nam wydaje. Język kłamie myślom, rozumie pani. Pozwoli pani, że zacytuję zagranicznego pisarza, filozofa. Nasi miejscowi w tygodnikach gadają tak zawile i mądrze, to znaczy oczywiście tak głupio i zawile, że nie sposób cytować. Uwaga! Cytuję:
"Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora..." Koniec cytatu!

T. Różewicz
10.11.2009 o godz. 21:52